Wycieczka z psim kumplem !

Kompletnie rano nie mogłam się zebrać, pies i kot spały dzisiaj wyjątkowo długo ! No ale trzeba było wstać i ogarnąć się na wyjazd, a przed wyjazdem jeszcze małe porządki zrobić. Szasta jeszcze była spokojna jakoś do 12, a po 12 zaczęło się już jęczenie, kręcenie się, wchodzenie pod nogi. Czyli pies zrobił się straaasznie upierdliwy.
Raz dwa spakowałam Szastę, założyłam jej szelki i wsio do auta. Chwila protestu i jedziemy ! Na miejscu byliśmy w ciągu 20 minut. Jeszcze około godziny czekaliśmy na Edina. Z Szastą kręciliśmy się koło parkingu. Ta zniecierpliwiona piszczała i się nudziła. A potem zaczęła się wycieczka.
Szasta przywitała się z Edkiem. W końcu to była Szasta a nie inny pies :D Chwilowe mizinako, zaplątanie się smyczy i możemy iść. Ale, Edinek wypatrzył że z nami idzie jakiś koleś. Trochę najeżył się, burknął i w sumie nie reagował. Potem mizianko Edinka przez Łukasza i możemy iść. Czyli ten"koleś" zaakceptowany i nie jest taki zły. W sumie jest fajny !
Szasta na początku "ścigała się" kto będzie szedł pierwszy. Potem jakoś jej przeszło i w miarę bez ciągnięcia spacerowała.
O dziwo dziś była bardzo grzeczna. Słuchała się, jak puściłam ją to nie oddalała się daleko. Wracała jak ją zawołałam i trzymała się blisko zawsze. Nie zaczepiała tam bardzo Edinka. Kilka razy powąchali się, a tak szli sobie jak każdy chciał. Edek w sumie na czele był i leciał. Taki mały, a tyle siły w łapach miał ! Szasta koło 'rezerwatu' w sumie padła. Położyła się i chciała sobie odpocząć ale nie było szans i dalej szliśmy.
Szasta do ludzi w sumie jakoś specjalnie nie leciała. Biegając bez smyczy akurat nie było ludzi więc nie martwiłam się za specjalnie, że do kogoś poleci. Ale ludzie też bywają naprawdę wielkimi chamami. O ile to zachowanie mogę tak nazwać. Czekając na Angelikę, Szasta umilała sobie czas podgryzaniem patyczków i kręceniem się. Ja zaś rozmawiałam z Łukaszem. W pewnym momencie przechodzą sobie dwie Panie. Jedna trzymała dystans od psa, ale druga która szła o kijkach oczywiście zwolniła i tak blisko szła, że aż poczułam jej zapach perfum ! Nie miałam jakiejś możliwość odsunąć się z Szastą bo za nami była górka. Dość mocno mnie to zdenerwowało! Czasem brakuje mi wiary w innych ludzi.
Pod koniec wyprawy Szasta już od czasu do czasu szorowała łapami po ziemi. Ale była silna i doszła bez problemów na polanę. Chodź, czasem przystawała sobie i patrzyła się na mnie z litością. A na polanie pierwsze co to tarzanie się ! Ta trawa taka fajna była ! A po tarzaniu oczywiście przytulasy i zdjęcia. I ten moment gdy Szasta poszła do Łukasza siadła i zaczęło się mizianko! Jak na Szastę i jej dystans do mężczyzn to byłam zdziwiona. Nie każdy ma taki zaszczyt :)
Szasta w sumie w drodze powrotnej siedziała i nie kojarzyła za bardzo. Z auta wysiadła baaardzo pokracznie ale dotarła do domu. Napiła się, pokręciła się i położyła się. Dosłownie psa nie było ! Pies padł wymęczony. Ja w między czasie ogarnęłam zdjęcia, pisałam post. I znowu na spacer ale tym razem wieczorny ! Czyli rozpoczęcie kwietnia zaczęłam od 7 km :) A Szasta odsypia swój wysiłek. Ale na zdrowie na pewno jej to zrobi.
Angelika i Edinek :D
Edek :D 
Łukasz i Szasta :D 

Komentarze

Prześlij komentarz

Każdy nowy czytelnik i komentarz to duża motywacja do dalszego pisania :)