#1 Mysz w bucie

Sprawca zamieszania :) 
Przyszłam dziś z pracy, wzięłam resztę kanapki i dałam ją Szaście. Przy okazji  przebrałam się w dres i poszłam z Szastą na pola.  Iva jak nigdy strasznie miauczała. Mówiłam do niej "zaraz cię na karmie."
Przyszłam do domu, ogarnęłam trochę siebie, nałożyłam w piecu i ogarniam obiad. W między czasie kot ucichł... siedziała na korytarzu wpatrzona w moje buty które wcześniej poprawiłam. Przyglądam się.... patrzę.... dalej nie widzę.... wstałam z krzesła.... wytężam wzrok.... w głowie o matko ! to pająk!.... ale patrze.... a tu NORNICA ! Zaczęłam krzyczeć do Ivy "Iva ! Ivvvaaaa !"
Podchodziłam do tego buta z 3-4 razy. Oczywiście kot miau miau miau... zadowolona pokazuje swoją zdobycz. Dobra, ale dlaczego w MOIM BUCIE ?! Gryzoń próbuje wdrapać się po bucie jest już przy końcu a kot patrzy i pac w łebek i mysza spada znowu do buta. Wiadomo, nie zabrakło adwokata - Szasty. Pani adwokat zaraz wsadziła nos do buta i wącha a potem okiem spogląda w tego kalosza. Ja siedzę i myślę jak tu wynieść mysz i jej nie dotykać.... wzięłam buta... kot oczywiście dumny jak paw ! Idzie za mną pod same drzwi i wzrokiem mierzy mnie co zamierzam zrobić.
Myszka poszła sobie w świat. Spokojnie wyszła z buta i schowała się w większej trawie. Do domu wróciłam z butem i bez myszy ! Kot był zawiedziony że nie ma tam jej zabawki... jeszcze chwilę siedziała i pilnowała buta ale chyba już jej przeszło.
Mogę chyba powiedzieć że to był prezent pod choinkę, tylko nie w skarpecie ale w bucie :)

Komentarze

  1. O nie, dostałabym zawału przysięgam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tak boję się myszy, że nie dałabym rady wynieść takiego kalosza. Raczej skończyłoby się na pisku i zaangażowaniu do pomocy jakiegoś innego domownika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hah,chyba bym wyrzuciła ten but na dwór aż nie wyjdzie ta mysz :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Sytuacja w sam raz na zabicie nudy i poprawienie humoru wtrakciekatarowego. ;D Tak sobie po blogach skaczę, a tu proszę... opis takiego niezwykłego przeżycia. Niestety nie mam kota, chociaż nawet gdybym miała, istnieje mała, naprawdę mała szansa na to, że mysz weszłaby mi akurat do buta. Kiedyś to ja widziałam myszy w piwnicy. Haha, jest to rzadkie zjawisko.
    Ja tam się na szczęście myszy nie boję. Miałam nawet chomiki, a one są nieco podobne do myszy, więc to trochę dziwne, gdybym się bała. ;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy nowy czytelnik i komentarz to duża motywacja do dalszego pisania :)