środa, 17 maja 2017

Brak spaceru = obrażanie

Miałam tego postu co prawda nie pisać. Ale ostatnie zachowanie Szasty skłoniło mnie do napisania co nieco o jej dziwnym zachowaniu. Może nie tyle co dziwnym ale odgrywanie się na mnie. Mimo iż Szasta kończy w tym roku 6 lat to nadal robi to samo i nadal nie nauczyła się że sama sobie szkodzi tym. I w sumie trochę ponarzekam na mojego biszkopta. Mimo że to złoty pies, grzeczny i no kochany to czasem ma swoje takie oto dziwne zachowanie.
Szasta ma czasem dni gdzie pokazuje swoją ciemną stronę. A to foch, a to nie będę jeść, a to nie będę wychodzić z klatki póki mnie nie zawołają. A to pokaże zęby z niczego czy warknie. Jednym słowem pokazywanie swojego ja. Czasem jest to bardzo uciążliwie, czasem da się to spokojnie ogarnąć ale są dni gdzie nie wytrzymuje i pójdą nie cenzuralne słowa.
Jedna sytuacja zdarza się bardzo często. Gdy nie pójdę na spacer z Szastą w danej chwili gdzie ona chce iść. Odgrywa się na mnie. Tylko szkoda że w sposób który jej szkodzi. Mianowicie Szasta wtedy postanawia nie załatwić się. Oczywiście wysika się, ale o qpie można zapomnieć na najbliższe kilka godzin. Ewentualnie gdy dostanie swój spacer. Wiele razy zdarzyło się, że musiałam wyjść na spacer z psem żeby tylko się załatwiła bo miałam czas tylko na to bo jechałam do lekarza. Po przyjedzie dostałaby swój spacer. I wtedy prośby nie pomagają. Nie załatwi się i koniec ! Pies zostanie odprowadzony do domu ja jadę do lekarza, przyjeżdżam jem obiad i na spacer idziemy. Pies biega sika sika sika ale gdzie qpa ? Okazuje się że pies się "zatkał" i trzeba podać jabłko. Ochoczo panna je wtedy jabłka i zazwyczaj rano wszystko wraca do normy. Aż do kolejnego razu.
A wiadomo każdy kolejny raz może skończyć się źle. Wiele razy po takiej akcji Szasta była nadymana jak balon. Miała w sobie tyle gazów że szok ! A tylko przez to że nie załatwiła się bo foch ? Nie umiem tego określić. Siemię lniane i mięso z kurczaka, potem kilka godzin naprawdę okropnych bąków i spokój. I w sumie to jest najgorsza rzecz którą robi. Przez tyle lat nie nauczyła się, że dla niej kończy się to bólami brzucha, problemem z normalnym załatwieniem się. 
Kolejną sytuacją jest nie słuchanie się. I w sumie za to samo to dzieję, nie poszła na spacer kiedy chce. Gdy już do takiego spaceru dojdzie to Szasta traci słuch. Nie słyszy wtedy mojego wołania, a nawet nie pamięta jak się nazywa. Ostatecznie mamy słowo "masz". Nawet i na to nie reaguje. Gdy jest blisko łapię ją na smycz, pokazuje jej paluch i robię jej "Nie wolno tak robić" czy coś w tym stylu. Czasem i nie obejdzie się bez klapa w dupę. Ale najgorsza kara to smycz i reszta drogi jest tylko na niej. Wtedy jest zerkanie "Puścisz mnie?". Wtedy przy takim spojrzeniu robię groźną minę i wydaje komendę "noga", Szasta idzie jak na skazanie ale po chwili poprawia się jej i idzie normalnie, zwalniam z komendy i idzie na luźnej smyczy. Taki foch trwa nawet tydzień czasu. Najkrótszy "foch" trwał jeden dzień - dziwo :)

Mimo tych zachowań Szasta jet bardzo grzeczna i posłuszna. Ale zdarza się, chwila słabości. Znajomi i rodzina dziwi się że ona taka grzeczna i usłuchana jest, ułożona. Może i tak, ale każdy pies ma swoje wady :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy nowy czytelnik i komentarz to duża motywacja do dalszego pisania :)