piątek, 18 listopada 2016

Pies i alergia

Są takie momenty w życiu które niestety decydują o odejściu pewnych stworzeń. W jednej chwili jest stwierdzenie że "nigdy" nie będzie można mieć w domu ŻADNYCH zwierząt w domu. Ten moment gdy musisz znaleźć nowy dom dla swoich zwierzątek. Płaczesz że nie chcesz ale musisz, ale co dziecko 6-7 lat może zrozumieć ?  No jeszcze nie wiele, płacz i zgrzytanie zębów  jest przez pewien czas. Mama tłumaczy jak może ale nie wie jak, bo co to dla dziecka sterydy ? Czy że będzie się dusić, albo strasznie swędząca wysypka.
Wiesz że Cię Bardzo KOCHAM ! 
Dla mnie to był najgorszy okres w życiu gdy stwierdzono u mnie alergię na sierść, pierze i inne duperele. W domu miałam istne małe zoo, były koszatniczki, papugi, chomiki, koty wychodzące i pies. Nie rozumiałam za bardzo wtedy o co chodzi, miałam wielki ból do mamy że zabiera mi moich przyjaciół, że nie rozumie mnie i pozbawia mnie rodziny. Mama miała rację, dopiero teraz mogę jej to przyznać. Jak bardzo miała rację i to że dzięki niej teraz mogę mieć zwierzęta w domu.
Rozstanie ze zwierzakami było okropne. Również był to okropny cios jak pies też miał zostać oddany, prosiłam błagałam. Robiłam wszystko co by tylko został z nami, ale alergia stawała się coraz bardziej uciążliwa i zaczęło zagrażać to życiu. Pies został, ale zamieszkał w kojcu. Byłam w niebie, ale przez jakiś czas miałam zakaz podchodzenia do niego ze względu na to jak silnie byłam uczulona. Jeśli by mama szybko nie zlikwidowała z mojego otoczenia zwierząt to bym się udusiła. Żadne odczulenia, sterydy nie działały bo były zwierzęta w domu. Dopiero po kilka miesiącach można było odetchnąć z ulgą było lepiej i mogłam wychodzić na spacery z psem- Puszkiem. Bawić się z nim i dalej się nim opiekować.
Alergia tak szybko sobie nie poszła. Ale najważniejsze - sierść, została zlikwidowana. Długo prosiłam o jakie kolwiek zwierzątko w domu. W końcu miałam chomika i to nawet dwa ! Miałam wtedy 12 lat i szłam do gimnazjum. Wtedy wyjechałam do Anglii i po moim powrocie chomiki zdechły. Mama je karmiła, dbała o nie więc nie zrobiła tego specjalnie. W wieku 14 lat kupiłam koszatniczkę. A w wieku 15 lat miałam już kota a zaraz po tym psa! W między czasie odszedł Puszek, starość każdego dopada.
Wciąż mam strach przed nawrotem alergii, najważniejsza alergia znikła ale jestem jeszcze na pyłki i niektóre drzewa i trawy uczulona. Niekiedy spacery z psem są uciążliwe bo z oczu lecą łzy a z nosa leci jak z kranu. Wtedy idą w działanie tabletki i jakoś da się przetrwać ten czas. Wieczny stres i pewne rzeczy zapobiegające.
Może ktoś skorzysta z moich czynności, żeby cały czas minimalizować alergię.  Mama wciąż powtarza żeby tylko alergia nie wróciła bo będzie katastrofa. Ma rację, ciągle upomina mnie żeby Szasta nie spała ze mną w łóżku. Od kiedy ma klatkę ograniczyłam spanie w łóżku do minimum. Częściej otwieram okna, szczególnie w zimę. Koc i kołdrę wywieszam na dwór co drugi weekend, do tego pościel co tydzień zmieniam i piorę. Dodatkowo staram się czesać psa na dworze, ale w okresie zimowym nie jest łatwo, chyba że pogoda jest ładna to wtedy. Odkurzanie i mycie podłóg to co 2-3 dzień w weekend staram się odsuwać łóżko i meble które dam radę przesunąć. Co 2 miesiące albo co miesiąc wymieniam mopa, niestety po dłuższym użytkowaniu sierści jest masa- przetestowane. Z miotłą tak samo, wymieniam ja co 3 miesiące ale tylko dlatego że rzadko jej używam. W tym wypadku to Szasta ma przerąbane bo kąpię ją co 2 albo 3 miesiące. Albo zależy to od tego w jakim stopniu się ubrudziła. Dla przyjemności tym razem mordki podaje jej witaminy i olej kokosowy co poprawia stan włosa i powoduje że nie wypada obficie.

Czasem jeśli widzicie ogłoszenie oddam psa z powodu alergii dziecka to nie wytykajcie palcami i zalewajcie hejtem jaki to właściciel nie odpowiedzialny albo się znudził albo coś. Czasem nie ma innego wyjścia i trzeba oddać pupila naprawdę z wielkim bólem serca. Są różne rodzaje alergii, mnie dopadła w młodym wieku i została zaleczona, chodź było ciężko, uciążliwy kaszel, flegma którą w nocy się dławiłam, zatkany nos, do tego astma. Jeśli bym miała w trakcie leczenia kontakt ze zwierzętami to bym się udusiła, jednak mama podjęła drastyczny krok i zrobiła tak że dziś jestem wolna od alergii na sierść. Chodź czasem za kaszlę i widzę przed oczami testy i że alergia nawróciła. Chodź może to być tylko objaw choroby przeziębienia. Tym samym mogę cieszyć się i mieć psa i kota w domu. Jeździć konno czy obcować z końmi, iść na wolontariat do schroniska i pomagać innym psiakom.



17 komentarzy:

  1. Też jestem alergiczką, niestety :( Przez to musiałam oddać mojego przyjaciela - królika Bogusia... Bardzo za nim tęsknię, choć minęło już pięć lat. Teraz jestem szczęśliwą posiadaczką maltańczyka, a alergia nie przeszkadza tak jak kiedyś ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    cztery--lapy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez niestety mam alergię, ale na szczęście na koty a nie psy😡

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że nie mam takiego problemu. Nie wiem jak bym sobie poradziła w takiej sytuacji. Na pewno nie oddałabym psa obcym ludziom. Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji - nawet tej kryzysowej.
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety u mnie nie było innego wyjścia :/ u mnie musiał być wybór, moje życie albo dobro zwierząt. pewnych sytuacji nie da się przewidzieć

      Usuń
  4. U nas w domu panuje alergia na koty. Masakra- pół godziny razem z kotem wywołuje gorączkę, katar i pieczenie oczu. Całe szczęście, że nasze psiaki nie uczulają żadnego domownika.

    Pozdrawiamy
    bialymaltan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzruszyłam się czytając tego posta... zrobiło mi się przykro czytając jak z trudem miałaś rozstać się ze zwierzakami. Dobrze, że alergia przeminęła.

    Pozdrawiam
    https://rudoszorstkiteam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam alergię na sierść psa i kota w najgorszej klasie. Ale żadnych objawów, kiedyś jedynie łzawiły mi oczy jak pogłaskałam obcego psa i potarłam oczy. A ludzie często bezgranicznie wierzą testom - to przykre. Koty od ósmego roku życia przewijały się u mnie w mieszkaniu. Pani doktor, kiedy usłyszała o alergii powiedziała, że powinnam się pozbyć psa, na co ja stanowczo się nie zgodziłam - to akurat było niedawno. Ba, śpię z psem pod kołdrą i z kotem na poduszce. Rodzicom nigdy nie przyszło do głowy, żeby wydać zwierzaka/zwierzaki. Do alergii dochodzi astma i choroba skóry - przez długi czas byłam wysypana na całym ciele i miałam problemy z poruszaniem się. Większość najmądrzejszych na świecie powiedziałaby, że to oczywiście przez psa, a okazało się, że przez jedzenie i roztocza, czyli rzeczy, których kiedyś testy nie wykryły. Najłatwiej byłoby zrzucić to na psa, bo przecież wystarczy się ich pozbyć i po problemie, po co szukać innego rozwiązania. Jasne, są przypadki, kiedy NIC nie działa i trzeba znaleźć im nowy dom, ale jeżeli wszystkie inne metody zawiodą, a jest ich pełno - od zwykłego ograniczania kontaktu i częstego sprzątania po odczulanie i stosowanie leków na alergię, nie koniecznie sterydów. Bardzo często organizm przyzwyczaja się do alergenu po jakimś czasie. Jeżeli chodzi o uczulenia na trawy i pyłki to polecam dobrego alergologa znaleźć i zacząć odczulanie szczepionką, na to jest akurat refundowana, a bardzo często pomaga. Fajnie, że piszesz jak sobie radzicie teraz. I trzymam kciuki, żeby alergia nie wróciła. Osobiście nie potrafiłabym rozstać się z psem, nawet, jeżeli to by mnie tak dużo kosztowało, dlatego zawsze mam nadzieję, że ludzie znajdą odpowiednie dla siebie rozwiązanie związane z leczeniem, a nie machną obojętnie ręką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz alergia to najmniejszy problem bo na pyłki traw i drzew to jest nic. Kiedyś to był problem, miałam robione na roztocza i kurz ale niestety nie wyszło że jestem uczulona. Testy miałam kilkakrotnie powtarzane i niestety zawsze wychodziła sierść.
      Mam przepisane od rodzinnego lekarza tabletki które stosuje od kilku lat i zawsze się sprawdzają na okres wiosna od później jesieni :)

      Usuń
    2. Mi też sierść wychodziła za każdym razem, miałam chyba trzy razy testy, ale w praktyce nie bardzo się sprawdza. Na szczęście.
      To dobrze, że pomagają Ci tabletki, ale wiesz, gdybyś spróbowała odczulania i by zadziałało to nie musiałabyś ich brać, bo samo ich przyjmowanie może źle w końcu wpłynąć na wątrobę. Ale jak trzeba, to trzeba, ważne, że działają.

      Usuń
    3. Najważniejsze zostało zaliczone czyli alergia na sierść. U mnie alergia się sprawdziła, wyżej opisałam jak to było.
      Odczulanie już nic nie daje. Na tyle co alergie mam to mogę żyć i brać tabletki, chodź nie zawsze są konieczne :)

      Usuń
    4. Tak, przeczytałam. :) Szkoda, że niektórzy nie wiedząc czy się sprawdzi, czy nie od razu podejmują decyzję widząc wynik testu, nawet jak dziecku nic nie jest.
      To dobrze, powodzenia w takim razie!

      Usuń
  7. Współczuję bardzo ludziom z alergiami,ja sama na szczęście nie mam żadnej.Mogę sobie tylko wyobrazić jaką traumą musi być oddanie zwierzaka :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Masakra, jakie to szczęście, że nie mam alergii. Współczuję. :( I oby alergia nie wróciła!

    OdpowiedzUsuń
  9. Masakra z tymi alergiami. Mam nadzieję, że twoja alergia nie wróci i będziesz mogła cieszyć się wspólnym życiem z Szastą.

    PS. Moja przyjaciółka ma dwie koszatniczki. Chciałabym się zapytać czy mogą wychodzić na dwór, spacer itp.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alergia na pewno nie wróci :) staram się zapobiegać ewentualnej powtorce.
      Owszem, jak najbardziej tylko żeby nie zostały bez opieki i najlepiej wiosną i latem. Teraz jest zbyt zimno dla nich :)

      Usuń
  10. Bardzo fajny post. Cieszę się że udało się Wam zwalczyć problemy. Wielki szacunek dla rodziców, że nie zadecydowali kategorycznie o oddaniu psa, tylko walczyli i kombinowali.

    Jako dziecko też miałam zdiagnozowaną alergię. Wtedy miałam "tylko" świnkę morską - pamiętam przerażenie na wizycie, kiedy pani doktor powiedziała że trzeba ją oddać, a moja mama tylko przytaknęła. Po wizycie wyłam strasznie, bo bałam się, że oddadzą świniaka. Okazało się, że mama ani myślała oddać świnki, tylko musieliśmy trochę bujać przed lekarzem :P Nie było to do końca dojrzałe, ale suma summarum okazało się, że alergii na zwierzęta nie było :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tylko cieszyć się że tej alergii nie było ^^ U mnie skończyło się katastroficzne ale już jest bardzo dobrze :) Teraz tylko dbać i nie dopuścić do alergii :)

      Usuń

Każdy nowy czytelnik i komentarz to duża motywacja do dalszego pisania :)